Ostatnie
wieści z branży były nieciekawe. Jako jedyna firma przetrwaliśmy
wiosnę i spory kawał lata bez przestoju, gdzie cała konkurencja
zawieszała działalność, wysyłając kolejnych pracowników na
przymusowe urlopy. Oczywiście bezpłatne. Jednak dobra passa
nie mogła trwać wiecznie, zwłaszcza, że nasi kochani urzędnicy
ciągle nie zatwierdzili programów, które miały w pełni
funkcjnować od lipca (!), przekładając je na listopad lub...
styczeń/luty? Uwielbiam ten kraj. Szefostwo cały czas dopłaca do
interesu, bo pomimo podpisanych umów nie można ich zrealizować, na
czym cierpią wszyscy. Ja również. Pod koniec ubiegłego tygodnia
zostaliśmy zaproszeni na walne zebranie, żeby spróbować jakoś
razem pomyśleć i poradzić sobie w obliczu kryzysu. Cięcia stały
się koniecznością. Choć sytuacja nie należy do najciekawszych,
czuję się całkiem zadowolona z takiego obrotu sprawy. Dlaczego?
Ano... NIE MA TEGO ZŁEGO, CO BY NA DOBRE NIE WYSZŁO.
![]() |
wygrzebane na http://kulturio.cz/ |
Od
dłuższego czasu poważnie myślę nad swoją karierą. Karierą
przez małe “k”, która przy większym staraniu mogłaby otrzymać
“K” wielkie, tłuste i bardziej w-y-r-a-z-i-s-t-e. Zbieram się w
sobie, by zakręcić się wokół tematów dających mi satysfakcję,
ale wymagających zdobycia większego doświadczenia, nowych
kwalifikacji i innych dziwnych rzeczy, dzięki którym wyboista
ścieżka zostaje oblana najlepszej jakości asfaltem, a do tego
ładnie wygląda w CV. Zaczęłam szukać, przeglądać, kombinować.
Gdy w mojej głowie rodził się plan nr 1 w pracy zawrzało.
Dowiedzieliśmy się, że najlepiej by było, abyśmy do listopada
zgodzili się przejść na pół etatu z obietnicą powrotu na cały oraz podwyżką po przetrwaniu najgorszej zawieruchy. Dzyn! To jest ten
moment, kiedy siedzę i patrzę tępo przed siebie. To ten moment,
gdy na mej twarzy rozkwita uśmiech, a w wyobraźni biegam po łące
pełnej kwiatów. Tak. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Oto
Wszechświat przemówił ustami szefa i kazał mi ruszyć z miejsca,
ku spełnieniu. Po krótkich negocjacjach stanęło na tym, że
sierpień przepracowuję na starych warunkach, wrzesień mam
całkowicie wolny, zatem mogę jeździć po Europie, a w październiku mam
zaklepane pół etatu, co daje mi sporo wolnego czasu na przyuczanie w jakiejś ciekawej firmie eventowej. W praktyce
wątpię, abym miała wrócić do biura, bo pod względem finansowym
w ogóle mi się to nie opłaca, ale z całą pewnością szykuje się
wielki przełom, który, mam nadzieję, pozwoli mi wreszcie pójść
do przodu.
*W tym momencie pragnę ogłosić chęć podjęcia pracy
gdziekolwiek [ chętnie się przeprowadzę ] przy organizacji eventów
jakichkolwiek [ mam doświadczenie w dużych imprezach muzycznych,
sportowych, pokazach mody itp. od strony technicznej ], więc jeżeli
czyta to jakiś potencjalny pracodawca, który należy do ludzi
odważnych i szalonych zarazem, to gorąco zapraszam do kontaktu! ;)*
Tak... Always look on the bright side of life!
musisz mieć ciekawą pracę, organizacja imprez to też dość odpowiedzialna praca. ale wiesz, będziesz miała wreszcie czas dla siebie, będziesz mogła odpocząć od tego chaosu, który zapewne masz. ja natomiast pracuję w sklepie na online, telefony, papierkowa robota i takie tam.
OdpowiedzUsuńwiesz co, proponuję toast! za posadki, które pozwolą opłacić czynsz i inne rachunki. no to w górę kielichy! :)
a tak przy okazji. mój blog będzie na zaproszenie, więc jeśli chcesz to zostaw meila , na którego mam je wysłać.
maja.
Owszem, organizacja imprez jest bardzo ciekawą, ale jednocześnie stresującą i ciężką pracą. Czasem się nie śpi ze trzy dni i trzeba być cały czas "na chodzie". Za to satysfakcja jest spora. :) Odpoczynek rzeczywiście się przyda, choć już planuję co tam zrobić dalej... :)
UsuńSklep online? Też kiedyś próbowałam się załapać, ale mnie nie chcieli. :D
Toast powiadasz? Tak! Toast! :D
wiem coś o tej branży bo, kiedy mieszkaliśmy w Polsce mój mężczyzna organizował koncerty, ale to za nim byliśmy razem więc trochę się nasłuchałam co jak i gdzie. ale to jest też ciekawa prawca bo można nawiązać sporo interesujących znajomości. no i chyba pieniądze są całkiem niezłe, prawda ? :).
Usuńtak. pracuję na dziale online w sainsbury's. moja pierwsza w życiu taka praca.
tak toast! :d
ps. dziękuję za meila, kiedy będę zamykać bloga wyślę zaproszenie. a tak przy okazji, napisałam nowy post xd.
wysłałam zaproszenie.
UsuńPieniądze są niezłe... zależy na jakim stanowisku się pracuje i jakie ma się uprawnienia. :)
UsuńZaproszenie odebrałam! :)
No i nie wiem co napisać. Może po prostu - trzymam kciuki, żeby Twoje wszystkie plany się spełniły. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. ;)
UsuńMoim zdaniem to wszystko, co dzieje się teraz w okół ciebie jest znakiem od Wszechświata (czy jakiejkolwiek wyższej mocy), żeby w końcu coś zmienić. Będziesz teraz miała dużo wolnego czasu, może znajdziesz pracę, albo zajęcie które wciągnie cię do reszty? A może marzysz o czymś, czego od zawsze obawiałaś się podjąć? Mam nadzieję, że odnajdziesz to czego szukasz.
OdpowiedzUsuńMuszę przyznać, że masz interesującą sprawę. Organizacja takich przedsięwzięć musi cię nieźle wciągać :)
Towarzyszy mi podobne odczucie i mam nadzieję, że właśnie tak będzie. :) A czy organizacja wciąga? Tak! :)
UsuńPozdrawiam! :)
Fajnie pracuje się w tej branży?
OdpowiedzUsuńOczywiście, trzymam kciuki i wierzę, że wszystko pójdzie po Twojej myśli. :)
Fajnie. :) Praca bywa ciężka pod względem psychicznym i fizycznym, 3-4 dni bez snu to chleb powszedni, jakieś awaryjne sytuacje, które wymagają natychmiastowego działania, stres... Ale to wszystko okraszone jest dużą porcją satysfakcji. Ciągle coś się dzieje, nie można narzekać na nudę. :)
UsuńDziękuję! :)
zazdroszczę ambicji, muszę się obudzić do działania...! :D ale na pewno nie w takiej branży, jestem cholernie roztrzepana a to zapewne potrzeba dużego skupienia, pewności siebie i talentu magiczno-organizatorskiego
OdpowiedzUsuńpowodzenia w poszukiwaniach! z doświadczeniem zawsze jest troszkę łatwiej
Również dziękuję! Miłe słowa dodają mi jeszcze większej motywacji! :) Tak, każdy kiedyś stwierdza, że musi obudzić się z letargu - i bardzo dobrze. Szkoda czasu na czekanie i zastanawianie się "co by było gdyby". Z pewnością znajdziesz swoją niszę. :)
UsuńPierwsze co, to zauważam kropeczki w tle, więc już mi się tutaj podoba :)
OdpowiedzUsuńA drugie., to widzę babkę z etykiety f."FK" więc też jak najbardziej znajomo.
Ostatnio bardzo często zastanawiam się nad znaczeniem słów "Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło" i muszę przyznać, że z dnia na dzień, zmieniam zdanie coraz bardziej.. W negatywnym sensie. Niestety.
W negatywnym sensie? Dlaczego?
UsuńMoże być ciężko, ale ważne, to by czerpać z tego, co się robi satysfakcję. Indywidualnie, jako zespół:) I z reguły tak jest, że wszystkie złe rzeczy mogą się stać dobrymi:)
OdpowiedzUsuń